sobota, 11 stycznia 2014

Kawa w filiżance i nadrabiam zaległości

Wreszcie, chciałoby się powiedzieć, weekend :) Święta trochę mnie rozleniwiły, ponieważ kilka tygodni z rzędu było tak jakby powycinanych, ten tydzień był podobny, bo w końcu 6 stycznia było też jakieś święto :) Sobota to zawsze dzień, w którym mogę nadrobić zaległości z całego tygodnia jeżeli chodzi o przeczytanie wszystkich rzeczy, które zapisałam sobie wcześniej w Pockecie (kojarzycie może?) oraz na jakąś książkę. Więcej pod "więcej" ;)


W tym roku postanowiłam więcej obcować z językiem angielskim i stąd książka "Looking for Alaska" na moim stoliku :) Historia z tej książki nie jest o Alasce w USA, ale o dziewczynie o takim imieniu, w której zakochał się główny bohater. Język jest bardzo przystępny, czasem wspomagam się Google Translatorem i już jestem prawie w połowie :) Można powiedzieć, że dobrze trafiłam jeżeli chodzi o lekturę na "obcojęzyczne przełamanie" :) Z serialami mam podobne postanowienie, polecacie coś z w miarę prostym językiem? "How i met your mother" i "Newsroom" odpadają, za szybko i za dużo slangu ;)



Na fotce znajduje się filiżanka do espresso Miss Etoile z mojego sklepu :)

[Magda]

9 komentarzy:

  1. Mnie bardzo dobrze oglądało się w oryginale "Lost". A teraz oglądam "Unforgettable" i właśnie skończyłam "Continuum". Język nie jest bardzo skomplikowany, więc nawet nie trzeba się mocno skupiać na słowach tylko po prostu delektować samym serialem :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pozdrawiam sobotnio i udanego popołudnia z książką życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Tez cierpię na niedoczas ;) i ostatnio mało czytam :(
    W domu w Polsce czekają na mnie "dzieci z Bullerbyn" :D

    OdpowiedzUsuń
  4. ` W oryginale bardzo dobrze ogląda się "Lie to me" :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna książka.Dodaję Cię do mojej listy najlepszych blogów o projektowaniu wnętrz
    http://blogi-projektowanie.blogspot.com/ . Liczę na więcej ciekawych wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  7. Hej
    Juz chyba kiedyś odpisywałam na tego posta tylko,ze to było na FB. Nie pamietam czy wspomniałam tam o moich dwóch ukochanych serialach SATC i Friends które swietnie oglada sie w oryginale.Nawiasem mówiąc, odkąd zaczełam ogladać i filmy i seriale tylko po angielsku, te z lektorem zupełnie mi 'nie podchodzą' ;) Przy tym to niesamowita frajda obcowania z językiem. A zapomniałabym ... kiedys uwielbialam Desperate Housewives a ostatnio klasyczny piekny brytyjski w Downton Abbey
    Co do ksiażek w oryginale - ponowinie popierajac sie własnym doświadczeniem - polecam Marian Keyes. Zaczynałam bodajże od Watermelon, nie koniecznie jednak kazdemu musi sie spodobac, gdyz to taka typowo kobieca lekatura, o złamanym sercu i morzu łez... ;) jeśli wolisz coś bardziej ambitnego ale zarazem zabawnego polecam cała serie "Merede" Stephena Clarke https://www.goodreads.com/author/show/7041.Stephen_Clarke?from_search=true
    Francja z perspektywy Anglika. Jesli posiadasz jakiekolwiek pojecie o tych dwoch krajach, szczegolnie o Francji (a przypuszczam, ze tak ;)) to bedziesz sie smiac do lez :D

    OK to tyle, mam nadzieje, ze nie rozpisałam sie za bardzo ;) To chyba ta lampka francuskiego wina do obiadu tak dziala ... albo ten Blue Monday lol chyba czas na sen ...

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam "Szukając Alaski" w polskim tłumaczeniu, świetna obyczajówka, jedna z tych, o jakich się pamięta.

    OdpowiedzUsuń