sobota, 15 lutego 2014

I po Walentynkach :)

Mówiąc szczerze to jeszcze nigdy nie przeszła mi ani chyba mojemu facetowi myśl pokroju "Walę w tynki", czy też jakiś ciut bardziej elokwentny hejt na to "święto". U nas zawsze ten dzień wygląda tak samo. Jest skromnie, bez jakiejś wielkiej celebracji, ale kilka elementów przez 5 lat zawsze są identyczne. Ma być: wino, jakaś skromna strawa i FILM, taki sprzed co najmniej 40 lat :) W poprzednich latach obejrzeliśmy... (czytajcie pod więcej;)



Najpierw może najpierw jednak o tym co było na stole. Zdrowo-niezdrowy miszmasz, czyli nachosy a także sałatka m.in. ze szpinakiem :) Foto wyszło średnio, bo w ciemnościach :(



  1. Nie wiem, czy dobrze zachowam chronologię, ale jestem pewna, że najpierw była "Casablaca". Oprócz fajnej historii, mamy też ciekawe miejsce akcji oraz sytuację geopolityczną. Czasy II Wojny Światowej, agenci Gestapo, Luftwaffe. Powstało multum filmów, które cofały się do tych czasów, ale nie widzieliśmy zbyt wielu, w których jeszcze nie wiadomo było jak mapa Europy i Świata będzie wyglądać. 
  2. Drugi film to "Tramwaj zwany pożądaniem" z Marlonem Brando jako Stanley Kowalski :) Pomyślałam sobie, że jeżeli komuś chciałoby się pokazać jak wygląda film z gatunku melodramatu a nie jakiegoś romansidła to jest to mega dobry przykład. Poza tym sam tytuł... to po prostu Tramwaj, którym przybywa na miejsce akcji jedna z głównych bohaterek. Potem go już kompletnie w filmie nie ma :P 
  3. Rzymskie wakacje to z kolei lekka i przyjemna komedia romantyczna o księżniczce, która zagubiła się w wielkim mieście. Warto obejrzeć, chociażby dla samej Audrey Hepburn :) 
  4. Śniadanie u Tiffaniego, czyli film legenda, wymieniany w wielu top 100 światowej kinematografii. Ponadczasowy product placement Tiffany & Co. Po obejrzeniu tego filmu już wiem, dlaczego można do dziś spotkać w sklepach plakaty z takimi aktorkami jak Audrey czy Marilyn Monroe. 
  5. Zabić Drozda - polecano nam ten film, ponieważ bardzo chwaliłam Dwunastu Gniewnych Ludzi. Oglądaliśmy go wczoraj i muszę powiedzieć, że po takich filmach jak Zniewolony i Lincoln obraz ten jest tak jakby uzupełnieniem tego filmu, jeżeli chodzi o tematykę poszanowanie innych ras. Więcej nie będę spoilerować, po prostu warto :) 
A tak w ogóle to gdy ogląda się czarno-biały film to na prawdę ciężko stwierdzić kiedy jest dzień a kiedy noc ;-) 

A czy Wy macie jakiś swój Walentynkowy rytuał czy może 14 lutego to taki "dzień jak co dzień"?

[Magda]

3 komentarze:

  1. U nas podobnie, film i dobre jedzenie, raczej w domu, bo chcemy mieć czas dla siebie, bez towarzystwa par o rozmaślonych oczach :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas także podobnie, jedzonko i wino i film. Chociaż przyznaje się bez bicia, że gdy jeszcze byłam przed trzydziestką (hlip hlip eeee wcale nie czuję sie starO:P) to uważałam, że TAK należy wyjść, należy usciąść z zatłoczonej restauracji a później w zatłoczonym kinie i TAK należy obnosić się z tą miłością :D
    Na szczęście obojgu nam to przeszło... nie dajemy sobie już ani prezntów ani kartek ... chociaż moj luby pojawił się wczoraj i z obiadem i z różą.
    Mieliśmy w planach oglądać coś innego ale w TV wyświetlany był Leap Year (już kiedyś widziałam ten film i pamiętam, że nie za bardzo przypadł mi do gustu) Jednak postanowiliśmy dać mu 'drugą szansę'.... i jak się okazuje do niektórych filmów trzeba dorosnąc ;)
    Tak w ogóle to bardzo często spedzamy czas razem oglądając filmy.
    Zazwyczaj to Woody Allen (wiem wcale nie jestem oryginalna) ktorego obydwoje uwielbiamy... co zrobic? człowiek kreci genialne obrazy :)

    A z nowisci to polecam The Wolf of Wall Street - rewelacja :D

    Miało być krótko - wszło jak zwykle :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Witam. Jeśli nie obcy jest Tobie temat przyrody zerknij proszę na mój projekt "motyle mazurskich łąk" i udostępnij go dalej. Dziękuję. Magda http://polakpotrafi.pl/projekt/motyle-mazurskich-lak

    OdpowiedzUsuń