czwartek, 14 sierpnia 2014

Małe spełnione marzenie :)

Najpierw były dwa lata z kuchenką gazową EWA i piekarnikiem, do którego podchodziłam jak do złego wilka. Pierwsze próby jego obsługi wyglądały dość komicznie i zazwyczaj kończyły się krzykiem "aaaa, odpal to za mnieee!" w kierunku Lubego. Potem nastąpił etap przyzwyczajania się do tego, że chwilowe niepilnowanie EWY może skutkować nagłym wzrostem temperatury do 300 stopni, zadymioną kuchnią i muffinkami o wyglądzie kamieni ;) W końcu podczas wyprowadzki pożegnaliśmy się z EWĄ i wylądowaliśmy w mieszkaniu całkowicie pozbawionym piekarnika. 



Znacie ten ból? Trafiacie na blogu na kolejny świetny przepis, do którego realizacji brakuje Wam tylko jednej rzeczy - piekarnika. A więc prosiłam, męczyłam i w końcu się udało. Luby, zachęcony wizją ciast, pizzy, a przede wszystkim soczystego mięsiwa, w końcu kupił piekarnik! Jest mały, ciasny, ale własny ;)

Na pierwszy ogień poszło ciasto ze śliwkami (spód z tego przepisu z Kwestii Smaku).




Na zdjęciach szara patera z IB Laursen.

5 komentarzy:

  1. Hehe,ja nie miałam piekarnika przez kilka pierwszych lat kiedy to tułaliśmy się po wynajmowanych mieszkaniach ;p
    Ciacho wygląda bardzo apetycznie! Mniam :)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  2. każde nawet najmniejsze marzenie jest ważne ;))
    mniam ciacho wyglada smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba bym nie wytrzymała ani dnia bez piekarnika. Prędzej pogodziłabym się z brakiem kuchenki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mniam...pożeram wzrokiem ;-). Buziaki i dobrego dnia ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie w domu został kupiony przenośny piekarnik, bo jest bardziej pojemny i lepiej piecze od tego w kuchence. Mnie też ogranicza ten aspekt, bo na wynajmowanym mieszkaniu jedynie mikrofalówka... łech :P

    OdpowiedzUsuń