poniedziałek, 22 września 2014

mała zmiana

Wynajmowane mieszkania mają jedną poważną wadę - zastane meble nie zawsze trafiają w nasz gust.

W naszym mieszkaniu stoi sobie komoda w kolorze, za którym delikatnie mówiąc nie przepadam ;)
Z tego powodu komoda zazwyczaj leży zawalona stertą gazet i papierami Lubego. Nie jest to jednak estetyczne rozwiązanie, więc przyszła pora na małą zmianę ;)


Na komodzie wylądowały książki, pudełka zapełnione zdjęciami i drobiazgami oraz kwiatek. Mówię Wam, brzydka komoda zakryta ładnymi przedmiotami to darmowa alternatywa dla wymiany mebla :D



 Na zdjęciach: pudełka House Doctor, doniczka Bloomingville.

4 komentarze:

  1. Wiem coś na ten temat bo sama wynajmowałam 3 mieszkania zanim kupiliśmy to swoje własne ;p
    W jednym z wynajmowanych mieszkań tez były meble i paskudne dywany więc powynosiliśmy je do piwnicy ;p
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wynajmowałam jedno mieszkanie i miałam szczęście, że było w moim guście:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wynajmując przez pięć lat mieszkanie - przed zakupem własnego - mieliśmy ten komfort, że należało ono do znajomych, którzy wyemigrowali do Włoch. Nie było więc zbytnich problemów z ingerencją w wystrój. Wtedy jeszcze obecne uwielbienie dla bieli i czerni jako bazy nie było mi bliskie. Zerwaliśmy więc tapety, wygładziliśmy ścianę w salonie i pomalowaliśmy na kolor 'dzikie wino':) Warunkiem właścicielki było przemalowanie ściany na biało, gdy będziemy się wyprowadzać. Całe szczęście nasi następcy bardzo prosili, by zostawić tę bordową ścianę, bo im się podobała:) Uniknęliśmy kolejnego malowania, uff. W tym mieszkaniu mogliśmy też obkleić meble w kuchni czarną folią - tani sposób, a efekt bardzo na plus. Polecam wynajmującym z wyrozumiałymi właścicielami:)
    PS. Te pudełka są piękne!

    OdpowiedzUsuń